O wartościach odżywczych quinoa czy inaczej komosy ryżowej można przeczytać w internecie same dobre rzeczy: duża zawartość roślinnego białka, witaminy, aminokwasy. Dlatego staram się ją włączać do swojej diety. Dziś w połączeniu z buraczkami i pomarańczą. Powstała bardzo smaczna sałatka na późny obiad. Poniżej podaje proporcje na sałatkę dla jednej osoby.
Potrzebujemy:
- 1/2 szklanki ugotowanej i ostudzonej komosy ryżowej
(u mnie trójkolorowa),
- 1 pomarańcza,
- 1 burak upieczony lub ugotowany na parze,
- 1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
- 1 łyżka oliwy z oliwek,
- 1 łyżka soku z cytryny,
- 1/2 łyżeczki miodu,
- 1/2 ząbka czosnku,
- sól, pieprz.
Pomarańczę obieramy i filetujemy, a każdy kawałek kroimy na 3 części, Buraka kroimy w drobną kostkę. W misce łączymy pomarańczę, buraczka, komosę ryżową i natkę. Z oliwy, soku z cytryny, miodu, przeciśniętego przez praskę czosnku, soli i pieprzu (oraz jeśli powstał przy krojeniu to soku z pomarańczy) przygotowujemy sos, którym oblewamy sałatkę. Mieszamy. Konsumujemy od razu po przyrządzeniu lub po schłodzeniu w lodówce.
wtorek, 3 listopada 2015
piątek, 30 października 2015
Paluchy wiedźmy - maślane ciasteczka
Pyszne kruche, maślane ciasteczka uformowane specjalnie z okazji Halloween w paluchy wiedźmy. W internecie krąży ten sam przepis, ale jest różne jego wykonanie. Ja sposób przygotowania zaczerpnęłam z Małej Cukierenki klik, jest tam też filmik, na którym można obejrzeć proces produkcji ciasteczek. Ja zmieniłam sposób "montowania" paznokcia. Z podanej porcji wychodzi ok. 40 paluchów.
Potrzebujemy - składniki powinny być w temperaturze pokojowej:
- 220 g masła,
- 3/4 szklanki cukru pudru,
- kilka kropli aromatu waniliowego i migdałowego
(ja użyłam jedynie 1,5 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią),
- 1 jajko,
- 2 i 2/3 mąki pszennej tortowej najlepiej,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- szczypta soli
- troszkę dżemu - najlepiej z czerwonych owoców
- ok. 25 migdałów.
Masło ucieramy z cukrem pudrem (i jeśli używamy to cukrem z wanilią) na puszystą masę przez ok. 3 minut. Dodajemy jajko. Miksujemy tylko do połączenia składników.
Do przygotowanej masy dodajemy przesianą mąkę wraz z proszkiem do pieczenia, aromaty i sól. Miksujemy aż powstanie kruszonka. Teraz ugniatamy wszystko do jednej kuli. Ciasto będzie bardzo miękkie i się kleiło. Nie należy go długo wyrabiać. Następnie owijamy w folię spożywczą i wstawiamy do lodówki na ok. 30 minut.
Migdały kroimy na pół wzdłuż. Można też użyć całych (wtedy będziemy potrzebować ok. 45 sztuk) bądź płatków migdałowych.
Wyjmujemy ciasto partiami. Ja podzieliłam je na 4 części. Gdy z jednej przygotowywałam ciasteczka, reszta była nadal w lodówce.
Formujemy ciasteczka: odrywając kawałki ciasta wielkości orzecha włoskiego, rolujemy na podsypanej mąką stolnicy cienki wałeczek grubości mniej więcej najmniejszego palca, bo ciastka urosną w piekarniku prawie dwukrotnie. W każdym wałeczku robimy dwa wgłębienia. Na końcu smarujemy odrobiną dżemu (przytwierdzi to migdał do ciastka - inaczej po upieczeniu odpadnie, a przy okazji nadaje więcej grozy :), wbijamy migdał, na "górce" robimy kilka kresek ostrym nożem (na wzór palca).
Ciasteczka układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Można jeszcze schłodzić, aby się nie rozpłynęły w trakcie pieczenia. Ja wyniosłam całą blachę na balkon na czas nagrzewania piekarnika. Pieczemy z termoobiegiem w temperaturze 170 st. C przez 15 - 17 minut.
Potrzebujemy - składniki powinny być w temperaturze pokojowej:
- 220 g masła,
- 3/4 szklanki cukru pudru,
- kilka kropli aromatu waniliowego i migdałowego
(ja użyłam jedynie 1,5 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią),
- 1 jajko,
- 2 i 2/3 mąki pszennej tortowej najlepiej,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- szczypta soli
- troszkę dżemu - najlepiej z czerwonych owoców
- ok. 25 migdałów.
Masło ucieramy z cukrem pudrem (i jeśli używamy to cukrem z wanilią) na puszystą masę przez ok. 3 minut. Dodajemy jajko. Miksujemy tylko do połączenia składników.
Do przygotowanej masy dodajemy przesianą mąkę wraz z proszkiem do pieczenia, aromaty i sól. Miksujemy aż powstanie kruszonka. Teraz ugniatamy wszystko do jednej kuli. Ciasto będzie bardzo miękkie i się kleiło. Nie należy go długo wyrabiać. Następnie owijamy w folię spożywczą i wstawiamy do lodówki na ok. 30 minut.
Migdały kroimy na pół wzdłuż. Można też użyć całych (wtedy będziemy potrzebować ok. 45 sztuk) bądź płatków migdałowych.
Wyjmujemy ciasto partiami. Ja podzieliłam je na 4 części. Gdy z jednej przygotowywałam ciasteczka, reszta była nadal w lodówce.
Formujemy ciasteczka: odrywając kawałki ciasta wielkości orzecha włoskiego, rolujemy na podsypanej mąką stolnicy cienki wałeczek grubości mniej więcej najmniejszego palca, bo ciastka urosną w piekarniku prawie dwukrotnie. W każdym wałeczku robimy dwa wgłębienia. Na końcu smarujemy odrobiną dżemu (przytwierdzi to migdał do ciastka - inaczej po upieczeniu odpadnie, a przy okazji nadaje więcej grozy :), wbijamy migdał, na "górce" robimy kilka kresek ostrym nożem (na wzór palca).
Ciasteczka układamy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Można jeszcze schłodzić, aby się nie rozpłynęły w trakcie pieczenia. Ja wyniosłam całą blachę na balkon na czas nagrzewania piekarnika. Pieczemy z termoobiegiem w temperaturze 170 st. C przez 15 - 17 minut.
sobota, 24 października 2015
Kąski z piersi kurczaka pieczone w piekarniku
czyli domowa wersja tortilli ala KFC. Tyle, że mniej kaloryczna. Kąski nie są smażone na głębokim tłuszczu, a mimo to panierka jest bardzo chrupiąca. Na tortille wykładam pokrojoną w paseczki sałatę lodową, plastry świeżego ogórka, w sezonie jeszcze pomidora, upieczone kąski, polewam sosem majonezowo - jogurtowym (majonez wymieszany pół na pół z jogurtem greckim) oraz ketchupem. Zwijam w rulonik i gotowe. Kąski można również jeść w towarzystwie jakiegoś sosu, surówki i ryżu.
Potrzebujemy (na 5 porcji):
- ok. 350 g piersi z kurczaka,
- płatki kukurydziane,
- 2 łyżki oliwy,
- papryka słodka,
- papryka ostra,
- kurkuma,
- oregano,
- 1 jajko,
- 1 łyżka wody,
- 1 ząbek czosnku,
- pieprz, sól.
W miseczce mieszamy wyciśnięty przez praskę czosnek, sól, pieprz, ok. 1/4 łyżeczki papryki ostrej, po 1/2 łyżeczki papryki słodkiej i oregano oraz oliwę. Pierś kroimy na kawałki ok. 3 cm. Wrzucamy do miseczki z przyprawami, mieszamy, przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do lodówki przynajmniej na pół godziny.
Płatki kukurydziane kruszymy bardzo drobno - w blenderze lub "ręcznie".
Do drugiej miseczki wbijamy jajko, dodajemy 1 łyżkę wody, przyprawy do smaku: kurkuma, ostra papryka i sól i mieszamy do połączenia.
Piekarnik nagrzewamy do 200 st. C. Piersi moczymy w jajku, obtaczamy w rozdrobnionych płatkach i wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy ok. 20 - 25 minut.
Potrzebujemy (na 5 porcji):
- ok. 350 g piersi z kurczaka,
- płatki kukurydziane,
- 2 łyżki oliwy,
- papryka słodka,
- papryka ostra,
- kurkuma,
- oregano,
- 1 jajko,
- 1 łyżka wody,
- 1 ząbek czosnku,
- pieprz, sól.
W miseczce mieszamy wyciśnięty przez praskę czosnek, sól, pieprz, ok. 1/4 łyżeczki papryki ostrej, po 1/2 łyżeczki papryki słodkiej i oregano oraz oliwę. Pierś kroimy na kawałki ok. 3 cm. Wrzucamy do miseczki z przyprawami, mieszamy, przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do lodówki przynajmniej na pół godziny.
Płatki kukurydziane kruszymy bardzo drobno - w blenderze lub "ręcznie".
Do drugiej miseczki wbijamy jajko, dodajemy 1 łyżkę wody, przyprawy do smaku: kurkuma, ostra papryka i sól i mieszamy do połączenia.
Piekarnik nagrzewamy do 200 st. C. Piersi moczymy w jajku, obtaczamy w rozdrobnionych płatkach i wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy ok. 20 - 25 minut.
piątek, 23 października 2015
Pierogi z brokułem i serem
Razem z mężem uwielbiamy pierogi. Ale brokuła już tylko ja :) Ponieważ mąż dziś na popołudniowej zmianie, na obiad przyrządziłam coś specjalnego dla siebie. Na blogach mirabelkowy i kamcis życie ze smakiem znalazłam przepisy na pierogi z brokułami - z serem topionym i żółtym serem (klik) oraz fetą (klik). Wykorzystałam obydwa przepisy (z moimi drobnymi zmianami w proporcji składników) na nadzienie i obydwa mi bardzo smakowały. Ciasto zrobiłam według własnego pomysłu, coś pomiędzy pierogami a ciastem na makaron. Bardzo pasowało do nadzienia.
Potrzebujemy (na ok. 20 sztuk):
- 200 g mąki pszennej typ 500,
- ok. 100 ml ciepłej wody,
- 1 żółtko,
- szczypta soli.
Wszystkie składniki razem łączymy i wyrabiamy dość elastyczne ciasto, choć raczej twarde. W razie potrzeby podlewamy wodą lub podsypujemy mąką. Zawijamy w folię spożywczą i odstawiamy na 15 minut.
Nadzienie z serem żółtym i topionym:
- 1 brokuł,
- 80 g sera topionego - u mnie hochland gouda,
- 50 g żółtego sera startego na tarce o dużych oczkach,
- 1 ząbek czosnku,
- odrobina posiekanej natki pietruszki,
- odrobina posiekanej natki pietruszki,
- sól, pieprz.
Brokuła gotujemy na parze lub ostatecznie w wodzie (wtedy odcedzamy) ok. 20 minut. Studzimy. Ja ugotowałam po prostu dzień wcześniej. Rozgniatamy go widelcem wraz serkiem topionym, przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Następnie mieszamy ze startym żółtym serem. Doprawiamy pieprzem i solą.
Nadzienie z serem typu feta:
- 1 brokuł,
- pół kostki fety czyli ok. 120 g,
- 1 ząbek czosnku,
- pieprz (bez soli, bo feta jest dostatecznie słona).
Ugotowanego brokuła rozgniatamy z fetą, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, Doprawiamy pieprzem.
Gdy już mamy farsz gotowy, przystępujemy do rozwałkowywania ciasta, napełniania i lepienia pierogów. Wrzucamy je do osolonego wrzątku z dodatkiem łyżki oleju. Gotujemy ok. 4 - 5 minut. Można podać okraszone podsmażoną cebulką lub polane jogurtem.
Sałatka z kalafiora, pomidora i jajka
czyli ostatni swojski pomidor w tym roku. Niestety mija najlepszy czas, kiedy bazarki wypełnione były świeżymi warzywami i owocami, dostarczanymi praktycznie prosto z pola i sadu. Bezkarnie objadałam się truskawkami, czereśniami, wiśniami, porzeczkami, botwinką, sałatą, pomidorami z własnej uprawy i młodymi ziemniakami, kapustką, cukinią. Teraz do takiej wyżerki trzeba czekać przynajmniej pół roku. Na szczęście na pocieszenie zostały mi polskie jabłka, a najlepsze moim zdaniem w tym roku są Szare Renety. Nie tylko na szarlotkę, ale i tak do zjedzenia na surowo. Ostatnie swoje pomidory zjadłam w towarzystwie jajek i kalafiora.
Potrzebujemy:
- pół kalafiora,
- 2 pomidory,
- 8 jajek przepiórczych lub 4 kurze, ugotowane na twardo,
- 2 łyżki jogurtu naturalnego,
- 2 łyżki majonezu,
- 1 ząbek czosnku,
- odrobina koperku,
- 1 łyżeczka soku z cytryny,
- sól, pieprz.
Kalafiora gotujemy na parze ok. 15 minut lub w wodzie, tak żeby był lekko twardy. Studzimy. Kroimy na różyczki.
Przygotowujemy sos: majonez, jogurt, sok z cytryny, sól, pieprz i wyciśnięty przez praskę czosnek mieszamy razem.
Jaja przepiórcze kroimy na pół, a kurze w ósemki. Pomidory w dowolne kawałki. Wszystko zalewamy sosem. Posypujemy koperkiem. Odstawiamy do lodówki na min. 30 minut. Smacznego
Potrzebujemy:
- pół kalafiora,
- 2 pomidory,
- 8 jajek przepiórczych lub 4 kurze, ugotowane na twardo,
- 2 łyżki jogurtu naturalnego,
- 2 łyżki majonezu,
- 1 ząbek czosnku,
- odrobina koperku,
- 1 łyżeczka soku z cytryny,
- sól, pieprz.
Kalafiora gotujemy na parze ok. 15 minut lub w wodzie, tak żeby był lekko twardy. Studzimy. Kroimy na różyczki.
Przygotowujemy sos: majonez, jogurt, sok z cytryny, sól, pieprz i wyciśnięty przez praskę czosnek mieszamy razem.
Jaja przepiórcze kroimy na pół, a kurze w ósemki. Pomidory w dowolne kawałki. Wszystko zalewamy sosem. Posypujemy koperkiem. Odstawiamy do lodówki na min. 30 minut. Smacznego
czwartek, 22 października 2015
Naleśniki z kaszy jaglanej
Poszukując przepisu na zdrowy krem czekoladowy, trafiłam na blogu Smakoterapia na naleśniki z ugotowanej kaszy jaglanej (klik). Zaciekawiły mnie bardzo i przepis wypróbowałam. W oryginale zostało użyte mleko ryżowe, ja takiego nie miałam, więc zastąpiłam mlekiem sojowym waniliowym pół na pół wymieszanym z wodą przegotowaną. Dzięki temu naleśniki zyskały wspaniały waniliowy aromat.
Potrzebujemy na ok. 10 naleśników:
- 10 łyżek ugotowanej kaszy jaglanej (wystudzonej, może być z poprzedniego dnia),
- 1 szklanka mleka ryżowego albo sojowego wymieszanego pół na pół z wodą, ostatecznie sama woda,
- 6 - 8 łyżek skrobi kukurydzianej,
- szczypta soli - jeżeli kasza nie była solona wcześniej
- opcjonalnie 1 jajko - ja nie dodałam,
- 3 - 4 łyżki oleju kokosowego w stanie płynnym - ostatecznie można użyć innego oleju.
+ troszkę oleju do smażenia.
Kaszę przełożyłam do pojemnika blendera i dolałam część mleka. Zmiksowałam na gładko. Następnie dodałam pozostałe składniki i jeszcze krótko blendowałam. Nie mam mikrofalówki, zatem aby uzyskać olej kokosowy w płynie wstawiłam szklankę z odmierzoną ilością do ciepłej wody. Ładnie się rozpuścił.
Jeśli chodzi o konsystencję ciasta - powinno być nieco gęstsze niż na tradycyjne naleśniki. Ja najpierw usmażyłam pierwszego naleśnika - okazało się ciasto za gęste - dolałam nieco wody.
Patelnię smarujemy dobrze tłuszczem i nagrzewamy. Zgodnie z przepisem - należy smarować patelnię tylko za pierwszym razem, ale ja smarowałam jeszcze odrobiną oleju kokosowego co kilka naleśników. Wlewamy ciasto na patelnie i na średnio mocnym ogniu smażymy naleśniki z obu stron, delikatnie je przewracając. Moim zdaniem smażą się dłużej niż te tradycyjne. Ale naprawdę są bardzo dobre. Zajadałam z konfiturą z owoców leśnych.
wtorek, 20 października 2015
Muszle makaronowe nadziewane mięsem mielonym
Zbliża się pora obiadowa... I co na obiad? ... Dziś szef kuchni poleca - zapiekany makaron conchiglioni nadziewany mięsem mielonym. Aktualnie w Lidu jest tydzień włoski i bez problemu można znaleźć takie duże muszle i bardzo dobrą passatę. Danie jest naprawdę pyszne. Polecam.
Na 2 porcje (forma o wymiarach 25 x 17 cm) :
- ok. 16 sztuk muszli.
Na farsz:
- 350 g mielonego mięsa (może być wieprzowo - wołowe lub tylko wieprzowe)
- 1 duża marchewka,
- 1 cebula,
- 1/2 papryki czerwonej,
- 1 duży mięsisty pomidor,
- 1 lub 2 ząbki czosnku,
- zioła dalmatyńskie Kotanyi,
- papryka ostra i słodka,
- sól, pieprz
- olej lub oliwa do smażenia.
Na sos pomidorowy:
- 1,5 szklanki passaty pomidorowej,
- 1 łyżka oliwy,
- 1/2 łyżeczki cukru,
- zioła dalmatyńskie,
- ostra i słodka papryka,
- sól, pieprz.
Ponadto ok. 5 do 10 dag twardego sera żółtego np. Bursztyn, Dziugas.
Wlewamy do rondelka passatę, dodajemy oliwę i gotujemy na niewielkim ogniu ok. 5 minut. Doprawiamy solą, pieprzem, cukrem i przyprawami. Odstawiamy.
Na patelni podsmażamy cebulę pokrojoną w drobną kostkę, następnie wrzucamy startą na tarce o grubych oczkach marchewkę, chwilę smażymy razem, stopniowo dorzucamy mięso ( w taki sposób aby nie ochłodzić patelni i mięso się smażyło, aby nie zdążyło puścić soków - marchewkę z cebulą zgarniamy na bok patelni a na wolnej przestrzeni smażymy mięso, gdy dana porcja się podsmażymy przesuwamy ją do marchewki). Solimy, doprawiamy pieprzem, przyprawami oraz wyciśniętym przez praskę czosnkiem, dodajemy pokrojoną w drobną kostkę paprykę, pomidora, przykrywamy pokrywką i dusimy ok. 15 minut. Przekładamy do miseczki i odstawiamy do ostudzenia.
W tym czasie gotujemy makaron według przepisu na opakowaniu. Odlewamy na durszlaku, przelewamy zimną wodą.
Do naczynia żaroodpornego wlewamy przygotowany wcześniej sos pomidorowy. Nadziewamy każdą muszelkę farszem i ścisło układamy w naczyniu. Sosu pomidorowego musi być przynajmniej do połowy wysokości muszelek (po ułożeniu).
Naczynie przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 st. C na 30 minut. Po 20 minutach - zdejmujemy folię, makaron posypujemy startym żółtym serem. Pieczemy dalej 10 minut.
Podajemy z surówka np. (tarta czarna rzepa + jabłko + marchew + 2 łyżeczki śmietany 18%) lub samodzielnie.
Na 2 porcje (forma o wymiarach 25 x 17 cm) :
- ok. 16 sztuk muszli.
Na farsz:
- 350 g mielonego mięsa (może być wieprzowo - wołowe lub tylko wieprzowe)
- 1 duża marchewka,
- 1 cebula,
- 1/2 papryki czerwonej,
- 1 duży mięsisty pomidor,
- 1 lub 2 ząbki czosnku,
- zioła dalmatyńskie Kotanyi,
- papryka ostra i słodka,
- sól, pieprz
- olej lub oliwa do smażenia.
Na sos pomidorowy:
- 1,5 szklanki passaty pomidorowej,
- 1 łyżka oliwy,
- 1/2 łyżeczki cukru,
- zioła dalmatyńskie,
- ostra i słodka papryka,
- sól, pieprz.
Ponadto ok. 5 do 10 dag twardego sera żółtego np. Bursztyn, Dziugas.
Wlewamy do rondelka passatę, dodajemy oliwę i gotujemy na niewielkim ogniu ok. 5 minut. Doprawiamy solą, pieprzem, cukrem i przyprawami. Odstawiamy.
Na patelni podsmażamy cebulę pokrojoną w drobną kostkę, następnie wrzucamy startą na tarce o grubych oczkach marchewkę, chwilę smażymy razem, stopniowo dorzucamy mięso ( w taki sposób aby nie ochłodzić patelni i mięso się smażyło, aby nie zdążyło puścić soków - marchewkę z cebulą zgarniamy na bok patelni a na wolnej przestrzeni smażymy mięso, gdy dana porcja się podsmażymy przesuwamy ją do marchewki). Solimy, doprawiamy pieprzem, przyprawami oraz wyciśniętym przez praskę czosnkiem, dodajemy pokrojoną w drobną kostkę paprykę, pomidora, przykrywamy pokrywką i dusimy ok. 15 minut. Przekładamy do miseczki i odstawiamy do ostudzenia.
W tym czasie gotujemy makaron według przepisu na opakowaniu. Odlewamy na durszlaku, przelewamy zimną wodą.
Do naczynia żaroodpornego wlewamy przygotowany wcześniej sos pomidorowy. Nadziewamy każdą muszelkę farszem i ścisło układamy w naczyniu. Sosu pomidorowego musi być przynajmniej do połowy wysokości muszelek (po ułożeniu).
Naczynie przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 st. C na 30 minut. Po 20 minutach - zdejmujemy folię, makaron posypujemy startym żółtym serem. Pieczemy dalej 10 minut.
Podajemy z surówka np. (tarta czarna rzepa + jabłko + marchew + 2 łyżeczki śmietany 18%) lub samodzielnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








