piątek, 27 grudnia 2013

Piernik staropolski (długo dojrzewający)

Do zrobienia tego piernika przekonała mnie ilość blogerek, która już w listopadzie podawała przepis na to bożonarodzeniowe ciasto. Chyba wszystkie, których powiadomienia wyświetlają się na fejsie. Praktycznie przepis ten sam - ze strony Moje Wypieki (ja składniki zmniejszyłam o połowę). I muszę powiedzieć, że po pierwsze tak pysznego piernika jeszcze nie jadłam, a po drugie w nawale świątecznych przygotowań choć jedno ciasto mamy już wcześniej zrobione. Ciasto wyrabia się dużo wcześniej, a piecze na kilka dni przed Wigilią. Ja akurat piekłam na 2 dni przed świętami, a  przełożyłam jeden masą orzechową a drugi powidłami śliwkowymi i polałam polewą czekoladową w dzień Wigilii. Jedyne o czym trzeba pamiętać to wyrobić odpowiednio wcześnie ciasto tzn. 4 - 5 tygodni przed świętami. Najlepiej przechowywać je w kamionkowej, emaliowanej  lub szklanej misie (albo garnku) w lodówce.



Potrzebujemy:
Na ciasto:
- 250 g miodu np. akacjowego lub lipowego,
- 3/4 szklanki cukru,
- 125 g masła,
- 0,5 kg mąki pszennej,
- 2 jajka,
- półtorej łyżeczki świeżej sody oczyszczonej,
- 1/4 szklanki mleka,
- 1/4 łyżeczki soli,
- 1 torebka przyprawy do piernika np kotanyi (27 g).

Miód, cukier i masło w rondelku powoli podgrzewamy, mieszając do momentu gdy rozpuści się cukier (w oryginalnym przepisie napisano, że można doprowadzić do wrzenia, w innych wręcz odwrotnie, żeby się nie gotowało - u mnie chwilę się gotowało, a potem zmniejszyłam ogień). Odstawiamy do ostygnięcia.

Ciasto po leżakowaniu
Do tak przygotowanej mieszanki dodajemy sodę rozpuszczoną w mleku oraz pozostałe składniki. Wyrabiamy na gładkie ciasto o konsystencji bardzo bardzo gęstej śmietany (choć to nie jest właściwe porównanie, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy - ciasto jest gęste ale rozlewające się, jednak nie tak gęste jak ciasto kruche).  Możemy je wymieszać w robocie kuchennym, bo ze względu na gęstość ciasta, zwykły mikser może nie podołać zadaniu.


Odstawiamy w odpowiednim naczyniu (kamionkowe, emaliowane lub szklane) na około 5 tygodni w lodówce, przykryte kuchenną ściereczką, wstawione np do reklamówki foliowej, tak żeby nie wyschło ale i żeby miało dopływ powietrza i mogło oddychać.


Po upływie czasu leżakowania wyjmujemy z lodówki. Na wierzchu utworzył się kożuch, ale pod spodem było puszyste ciasto. Ciasto dzielimy na porcje. Jedną rozwałkowujemy na blacie (resztę wstawiamy z powrotem do lodówki) podsypanym mąką na grubość ok. 0,5 - maksymalnie 1 cm i pieczemy 15 - 20 minut w temperaturze 170 st.C. Ja piekłam w foremkach silikonowych - ciasto nie przywiera i łatwo się wyjmuje, o wymiarze 15 / 20 cm. Wyszło mi 3 cieńsze blaty które przełożyłam powidłami śliwkowymi  i 2 grubsze, przełożone u mnie masą orzechową. Obydwa  pierniki polałam polewą czekoladową.



Piernik po upieczeniu jest miękki więc trzeba uważać przy wyjmowaniu z formy. Potem twardnieje. Gotowe blaty przekładamy podgrzanymi powidłami śliwkowymi. To sprawi, że piernik będzie bardzo mięciutki. Niektóre blogerki piszą też żeby po przełożeniu piernik obciążyć, żeby wszystko razem się skleiło u mnie nie było to konieczne.



Podaje również przepis na polewę oraz masę orzechową - do przełożenia drugiego piernika.

Polewa:
- 25 g masła,
-30 g mlecznej czekolady,
- 50 g gorzej czekolady.
Wszystkie składniki rozpuszczamy w kąpieli wodnej i polewamy piernik.

Masa orzechowa:
 - 120 g orzechów włoskich,
- 3 łyżki cukru pudru,
- 1/4 szklanki mleka,
- 30 g masła.



Orzechy podprażamy na suchej patelni. Następnie staramy się oskrobać z nich skórke. Nie wszystkie się uda, ale chociaż trochę mniej skórki sprawi, że masa nie będzie taka cierpka. Orzechy malakserem lub blenderem rozdrabniamy. Zalewamy wrzącym mlekiem. Mieszamy i studzimy. Do orzechów teraz dodajemy masło i cukier. Mieszamy łyżką do połączenia składników. Przekładamy piernik.

Obydwa pierniki i ten z powidłami i ten z masą orzechową są pyszne i można je upiec nie tylko na święta.


Sernik z truskawkami na kruchym spodzie z polewą czekoladową

Mam dużo owoców w zamrażarce, czemu więc nie zacząć ich używać. Truskawki. O tak, będzie sernik z truskawkami na kruchym spodzie. Przepis znalazłam na stronie Moje Wypieki. Powiększyłam proporcje składników o połowę, żeby sernik w mojej tortownicy nie był zbyt niski. W oryginale podana porcja jest na formę o średnicy 20 cm. A ta moja ma 24 cm. Od siebie dodałam spód oraz polewę. Sernik nie jest bardzo puszysty, bo nie ubija się oddzielnie białek, ale mimo to pozostaje delikatny, a przy tym bardzo prosty, bo wystarczy tylko zmiksować wszystkie składniki. Można go zrobić z mrożonymi jak i świeżymi truskawkami.

Potrzebujemy:
Na kruchy spód:
- 2 szklanki mąki pszennej,
- 200 g masła,
- 1 łyżka proszku do pieczenia,
- 4 łyżki cukru pudru,
- 1 całe jajko.

Na masę serową:
- 750 g sera białego tłustego dobrej jakości zmielonego dwukrotnie,
- 1 łyżka mąki pszennej,
- 3 łyżki mąki ziemniaczanej,
- 1 łyżka ekstraktu waniliowego lub cukru z prawdziwą wanilią
- 2/3 szklanki cukru białego drobnego,
- 3 jajka
- 5 łyżek soku z cytryny.

Na polewę:
- 20 g masła,
- 20 g czekolady mlecznej
- 50 g czekolady gorzej lub deserowej.

Ponadto: truskawki świeże lub mrożone (ok. 300 g).

Kruche ciasto: Mąkę przesiewamy wraz z proszkiem do pieczenia i cukrem. Dodajemy pokrojone w niewielką kostkę masło. Siekamy razem. Wbijamy jajko. Wyrabiamy krótko do połączenia składników. Stolnicę podsypujemy mąką. Rozwałkowujemy na ok. 0,5 cm okrąg nieco większy niż spód formy. Zapas zostawiamy, aby stworzyć niewielkie boki. Wykładamy tortownicę tak przygotowanym ciastem. Podpiekamy w temperaturze 180 st. przez 15 minut. W tym czasie robimy masę serową.

Do miski wkładamy biały ser i zaczynami miksować. Miksujemy i jednocześnie dodajemy po 1 jajku, cukier partiami, sok z cytryny, ekstrakt waniliowy i na końcu obydwie mąki. Miksujemy chwilę razem do gładkiej masy. Przekładamy na podpieczone ciasto, układamy na wierzchu truskawki, lekko je wciskając i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st. Na spód piekarnika najlepiej jest włożyć naczynie z wrzącą wodą, wtedy sernik nie będzie taki suchy, a wierzch przypalony. Pieczemy 20 minut. A potem zmniejszamy temperaturę do 160 st. C. i dalej pieczemy przez ok. 50 minut. Na 15 minut przed końcem pieczenia wyciągamy naczynie z wodą. Po wyłączeniu piekarnika przez przynajmniej 15 minut nie otwieramy drzwiczek, żeby sernik nie opadł. A po uchyleniu drzwiczek, pozostawiamy w piekarniku sernik do całkowitego ostygnięcia.

Polewa: w kąpieli wodnej roztapiamy masło i czekoladę. Polewamy w dowolny sposób sernik.
Ponieważ pod truskawkami sernik nieco opada i wierzch nie jest gładki, ja proponuje porobić przeróżne zygzaki - mazańce.

Teraz wstawiamy sernik na kilka godzin do lodówki i gotowe :) Smacznego



poniedziałek, 25 listopada 2013

Zdrowy poranek - odsłona pierwsza

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Dlatego warto skomponować zdrowe i syte menu. To co zjemy na śniadanie będzie miało wpływ na cały dzień. Jeżeli zjemy pełnowartościowy posiłek - zapewni energię na długi czas, dodatkowo jeśli to będzie coś pysznego - z uśmiechem rozpoczniemy dzionek. Dlatego dzisiejsze menu skomponowałam z porządnej kanapki, ciepłego owocowego deseru i oczywiście 100% soku pomarańczowego TYMBARK. Po takim posiłku witamy dzień z uśmiechem. 


Kanapka warstwowa
Potrzebujemy:
- 3 kromki pieczywa (u mnie własnoręcznie zrobiony chleb tostowy),
- 1 jajko ugotowane na twardo,
- serek philadelphia,
- garść umytej, świeżej rukoli,
- odrobina masła,
- plaster wędzonego łososia,
- po łyżeczce sezamu jasnego i czarnego.
Ciepły deser owocowy
Potrzebujemy:
- pół gruszki,
- 3 mrożone maliny (opcjonalnie),
- pół jabłka,
- 1 łyżka 100% soku pomarańczowego TYMBARK,
- 1  goździk,
- pół łyżeczki miodu bądź brązowego cukru,
- szczypta cynamonu.
1 szklanka 100% soku pomarańczowego TYMBARK.

Przygotowujemy kanapkę: Pierwszą kromkę smarujemy masłem, układamy rukolę oraz pokrojone jajko. Lekko solimy. Układamy drugą kromkę. Smarujemy serkiem philadelphia. Kładziemy łososia. Na to kładziemy ostatnią kromkę posmarowaną z dwóch stron serkiem philadelpia. Obsypujemy ziarnami sezamu. Układamy na talerzu.
 
Zanim zasiądziemy do pałaszowania kanapki. Przygotowujemy deser. Ja robię go w parowarze. Jeśli nie mamy możemy zrobić opcjonalnie w niewielkim rondelku: Gruszkę i jabłka kroimy w niewielką kostkę. Wrzucamy do małego żaroodpornego kubeczka wraz z goździkiem. W małej szklance mieszamy sok pomarańczowy, cukier (lub miód), cynamon. Zalewamy pokrojone owoce. Wrzucamy mrożone maliny. Przykrywamy pokrywką. Parujemy (lub gotujemy w rondelku) 15 minut.



W oczekiwaniu na deser jemy kanapkę, popijając sokiem pomarańczowym TYMBARK.
I na koniec - sama przyjemność ciepłe owoce z pomarańczowo - cynamonową nutą. Pycha...






niedziela, 24 listopada 2013

Zdrowy poranek - odsłona druga



Moja druga propozycja śniadania ze 100% sokiem pomarańczowym TYMBARK. Zwyczaj picia soku do śniadania przywieźliśmy do naszego domu z wakacji w Grecji. Po powrocie do Polski szukaliśmy podobnego smaku soku pomarańczowego. Odnaleźliśmy go w produktach TYMBARK. Jednak tym razem soku pomarańczowego użyłam do nadzienia rogalików z ciasta francuskiego czyli croissantów. Bardzo polecam,bo są pyszne, łatwe i szybkie w przygotowaniu. A żeby szybciej przygotować to śniadanie, rogaliki możemy zrobić dzień wcześniej. 


Oto śniadaniowe menu:

  • 1 lub 2 jajka ugotowane na miękko
  • 1 szklanka mleka,
  • 1 kromka chleba z masłem
  • Croissanty z pomarańczowym budyniem:
- gotowe ciasto francuskie,
- 1 szklanka soku pomarańczowego TYMBARK,
- 2 łyżki budyniu waniliowego (w proszku),
- 1 łyżka cukru np. brązowego,
- do posmarowania jajko roztrzepane z 1 łyżką wody,.

Najpierw gotujemy budyń: Podgrzewamy 3/4 szklanki soku pomarańczowego, a w 1/4 mieszamy proszek budyniowy oraz cukier. Gdy sok zawrze wlewamy mieszankę, energicznie mieszamy i gotujemy na małym ogniu ok. 2 minut.

Nagrzewamy piekarnik do 220 st.C.

Z ciasta francuskiego wykrawamy podłużne trójkąty.

U podstawy każdego trójkąta wykładamy łyżkę budyniu pomarańczowego. Zawijamy do samego czubka i brzegi pociągamy ku dołowi nadając kształt rogalika. Przy okazji staramy się delikatnie skleić brzegi, aby nadzienie nie wypłynęło podczas pieczenia. Układamy na blaszce. Smarujemy roztrzepanym  jajkiem. Pieczemy ok. 15 minut. Upieczone croisanty możemy posmarować jeszcze nutellą lub roztopioną czekoladą. Co zresztą polecam, bo połączenie czekolady z pomarańcza smakuje wyśmienicie.





Po upieczeniu croissantów, gotujemy jajko na miękko. Podajemy z chlebkiem posmarowanym masłem. Chlebkiem najlepiej własnej produkcji (wśród moich przepisów znajdziecie przepisy na chleby na zakwasie bądź  na drożdżach). Na zakończenie posiłku serwujemy 1 lub 2 rogaliki z ciepłym mlekiem.




Smacznego :)


sobota, 23 listopada 2013

Muffinki bananowe z czekoladą

Lubie oglądać Kuchnię +. Mają coraz więcej dobrych programów takich jak: Jakubiak lokalnie, Bitchen Kitchen, Martha piecze, abc gotowania i wiele innych. W jednym z odcinków abc gotowania moją uwagę zwróciły muffinki na bazie bananów z czekoladą.Natychmiast zapisałam przepis i na drugi dzień po zakupie odpowiednich produktów muffinki takie poczyniłam. Ładnie urosły, w środku okazały się mięciutkie i wilgotne, a uroku im dodaje nuta bananowa z kawałkami czekolady.


Potrzebujemy:
Składniki mokre:
- 4 dojrzałe banany,
- 4 łyżki jogurtu naturalnego,
- 1/2 szkl. oleju
- 1 jajko.
Składniki suche:
- 1,5 szkl. mąki,
- 1/2 szkl. cukru,
- 2 łyżki kakao,
- szczypta soli,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 1 łyżeczka sody,
Ponadto czkolada biała i gorzka lub mleczna - razem ok. 100 do 200 g.

Czekolady siekamy nożem na dość duże kawałki (nie wióry). Wtedy będzie wyczuwalna w muffinkach.

Banany kroimy na kawałki. Blendujemy na gładką masę. Teraz dodajemy jogurt, olej i jajko. Razem miksujemy o połączenia.

Mąkę przesiewamy wraz z kakao, proszkiem, sodą i solą dwa lub trzy raz. Teraz do mokrych składników dodajemy suche oraz czekoladę. Krótko mieszamy do momentu gdy nie będzie suchej mąki. Przekładamy do 3/4 wysokości foremek. Pieczemy w temperaturze 180 st.C. 20 - 25 minut.



niedziela, 10 listopada 2013

Makaron smażony z brukselką



Brukselka należy do moich ulubionych warzyw jesiennych. Jednak ze względu na jej specyficzny gorzkawy smak nie jem jej w dużych ilościach. W zeszłą sobotę kupiłam na bazarku jedynie 15 dag i przygotowałam szybkie smaczne danie z makaronem. Pyycha.

Potrzebujemy:
- 15 dag umytej, oczyszczonej brukselki,
- 10 dag wędzonego, pieczonego boczku
(dobrej jakości)
- 200 g makaronu jajecznego typu wstążka,
- 1 ząbek czosnku,
- opcjonalnie ser np. pieczona ricotta.

Najpierw gotujemy makaron wg. przepisu na opakowaniu. Studzimy. Następnie brukselkę wrzucamy do osolonego i osłodzonego 1 łyżeczką cukru, wrzątku. Gotujemy do miękkości ok. 12 minut. Gdy lekko przestygną większe sztuki kroimy na pół.  Boczek kroimy w niewielką kostkę. Wrzucamy na patelnię i na 1 łyżce oleju smażymy do zrumienienia. Jeżeli wytopi się dużo tłuszczu odlewamy go. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Chwilę razem smażymy. Dodajemy brukselkę. Dalej smażymy ok. 2 – 3 minut. I na koniec dodajemy makaron. Mieszamy. Przyprawiam pieprzem i jeśli trzeba solą. Smażymy do lekkiego przyrumienienia makaronu. Gotowe. Na talerzu można posypać pokrojoną w kostkę pieczona ricottą.

Muffinki czekoladowe



Jadłam ostatnio pyszną muffinkę z czekoladą. Niestety tylko jedną. Zabrałam się zatem za przygotowanie większej ilości muffinek w domu. Przepis znalazłam na stronie Kwestia Smaku. 



Potrzebujemy:
- 150 g masła,
- 150 g posiekanej (grubo) czekolady gorzej lub mlecznej
(mleczna jest bardziej słodka więc dałam tylko 100 g i moim zdaniem
to była wystarczająca ilość),
- 300 g mąki,
- 170 ml mleka,
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- ½ łyżeczki sody,
- 1 niepełna szklanka cukru,
- 2 łyżki kakao,
- 1 łyżka kawy zbożowej,
- 1 łyżka cukru lub ekstraktu waniliowego,
- 2 duże lub 3 małe jajka.

Masło podgrzewamy do roztopienia. Następnie studzimy.

Suche składniki przesiewamy do miski czyli mąke, kakao, kawę, sodę oraz proszek do pieczenia. Przesiewamy jeszcze dwa razy, aby je dobrze wymieszać. Dodajemy cukier w tym waniliowy.
Jajka wbijamy do drugiej miski, dodajemy mleko (i ekstrakt waniliowy, jeśli nie dodany był wcześniej cukier waniliowy). Miksujemy chwilę mikserem (można też wymieszać ręcznie).

Teraz łączymy składniki suche i masę jajeczną za pomocą kilku ruchów łyżki. Wlewamy ostudzone masło, dodajemy czekoladę i mieszamy kilkakrotnie tylko do chwili gdy składniki się całkowicie połączą.
Ciasto wlewamy do foremek wyłożonych papilotkami i pieczemy ok 22 minut (do suchego patyczka) w nagrzanym do 190 st. C piekarniku.



Piersi kaczki z porem z nutą imbirowo - ananasową

Na  św. Marcina powinna być gęsina,a u mnie jest kaczka :) Inspiracją dla tej potrawy był dla mnie przepis z książki "Mięsa w ziołach", którą dostałam od siostry na urodziny. To moja przygoda z  mięsem kaczym. I myślę, że się powiodła. Pierś z kaczki duszoną w porach, z dodatkiem imbiru, ananasa i białego wina podałam z ryżem. Mięso jest soczyste, miękkie i uduszone całkowicie, bo nie lubię surowego lub półsurowego mięsa. Przy tym przepisie również odważyłam się użyć do gotowania wina. Kiedyś robiłam z mama na święta galaretkę z kurczaka z dodatkiem białego wina i była okropna. Jechała winem niesamowicie. Wylądowała w koszu. Uprzedziłam się do przepisów z winem na lata. A tutaj natomiast posmak wina jest tylko lekko wyczuwalny i dodaje potrawie uroku.


Potrzebujemy:
- 2 pojedyncze piersi z kaczki (kupiłam w Lidlu)
- świeży imbir - ok. 2 cm - starty na tarce o grubych oczkach,
- 2 niewielkie pory,
- 1/2 szklanki soku ananasowego,
- 2 łyżki sosu sojowego,
- 1/3 szklanki wina białego wytrawnego (u mnie tez z Lidla),
- 2 plastry ananasa z puszki,
- 1/2 łyżki kurkumy,
- sól, świeżo mielony pieprz,
- 2 łyżki oleju rzepakowego.

Mięso myjemy,osuszamy, (nie pozbywamy się skóry) dzielimy jeszcze na pół  i nacieramy solą oraz pieprzem. Na patelni rozgrzewamy olej i przesmażamy piersi na złoty kolor. Przekładamy do naczynia żaroodpornego, przykrywamy. Pory kroimy w krążki. Na patelni (tej samej co smażyło się mięso) szklimy pory, dodajemy imbir, wlewamy wino, sok ananasowy, sos sojowy, dodajemy kurkumę. Chwilę razem smażymy. Wkładamy mięso, przykrywamy pokrywką. Dusimy 30 minut na niewielkim ogniu (tak, żeby się sos nie przypalał), co jakiś czas odwracając mięso i polewając sosem. Na 5 minut przed końcem duszenia dodajemy ananasa pokrojonego w małe słupki. Mięso przekładamy  na talerz. Kroimy w plastry, polewamy sosem. Podajemy z ryżem.


poniedziałek, 21 października 2013

Tort "Elmo"

Tort ten powstał dla specjalnej osoby - naszej Chrześnicy - z okazji drugich urodzin. Mieliśmy tremę .... ale Elmuś się spodobał:)  


Do dekoracji tortu (to tzw. styl angielski) potrzebne są barwniki spożywcze, które kupiłam w sklepie tortownia.pl oraz lukier plastyczny, który przygotowałam sama. Najlepiej za przygotowanie tortu tj. upieczenie biszkoptu i kremu wziąć się dzień wcześniej. Ostatniego dnia tylko udekorować.


Etap I: PRZYGOTOWANIE BISZKOPTU
Potrzebujemy:
- 5 jajek - oddzielnie białka i żółtka,
- 1 szklanka cukru,
- 1 szklanka mąki pszennej,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 2 łyżki kakao.

Do jednej  miseczki przesiewamy mąkę, proszek do pieczenia oraz kakao. W drugiej misce ubijamy białka do sztywnej piany, następnie powoli dodajemy cukier cały czas ubijając. Następnie dodajemy stopniowo, cały czas ubijając po jednym żółtku. Gdy już masa jest ubita wsypujemy przygotowaną wcześniej mąkę z proszkiem i kakao. Mieszamy delikatnie łyżką. Dno tortownicy wykładamy papierem do pieczenia, boki smarujemy masłem i obsypujemy cienko bułką tartą. Wylewamy ciasto. Pieczemy w nagrzanym do 180 st. C. przez ok. 25 - 30 minut. Po wyłączeniu grzania zostawiamy biszkopt aż przestygnie ok. 30 - 45 minut.

Eta II : KREM DO PRZEŁOŻENIA
Potrzebujemy:
- 1 budyń śmietankowy bez cukru na 0,5 litra mleka (najlepszy jest Delecty z białą czekoladą),
- 3 łyżeczki żelatyny,
- 3 łyżki cukru,
- 50 ml wody gorącej, nie wrzącej,
- serek mascarpone - 250 g,
- kilka kropel aromatu śmietankowego,
- 0,5 l mleka.

Budyń gotujemy według przepisu na opakowaniu dodając cukier. Ugotowany zestawiamy z ognia. Żelatynę rozrabiamy w gorącej wodzie.Wlewamy do budyniu i razem dokładnie mieszamy. Zostawiamy aż całkowicie ostygnie co jakiś czas mieszając, aby nie zrobił się kożuch i nie stężał. Gdy budyń będzie zimny - dodajemy serek i mieszamy dokładnie łyżką (najlepiej silikonową).

Biszkopt kroimy na 3 placki. Przekładamy masą budyniową. Można też wyłożyć na krem jakieś owoce np. odsączone mandarynki z puszki  lub wiśnie z kompotu.  Odstawiamy do lodówki. Najlepiej na noc.

ETAP III: MASA POD LUKIER PLASTYCZNY

Złota zasada: nie kładziemy lukru na bitą śmietanę,bo się rozpuści. Dlatego najlepiej przygotować taką masę maślaną.

- 200 g masła,
- 2 łyżki cukru pudru,
- 1 łyżka kakao.

Masło nie może być twarde. Najlepiej je wyjąć z lodówki na jakiś czas przed robieniem kremu. Ja użyłam masła zambrowskiego. Masło chwile miksujemy. Puder wraz z kakao przesiewamy i dodajemy do masła. Ucieramy na puszystą masę. Mi zajęło to ok. 2 czy 3 minut. 
nie musi być idealnie rozsmarowana masa bo i tak będzie przykryta lukrem


Biszkopt wyjmujemy z lodówki. Aby zrobić go na kształt głowy Elmo musiałam ściąć boki w górnej połowie tortu, robiąc go na kształt trójkątu. Następnie cały tort smarujemy masa kakaową. Wstawiamy do lodówki na jakieś pół godziny.  

ETAP IV: PRZYGOTOWANIE LUKRU PLASTYCZNEGO

Przepis na lukier dostałam kiedyś od koleżanki. Wiem, że wydrukowała go z jakiejś strony internetowej. Teraz niestety nie mogę go znaleźć żeby podać autora. Ale jak tylko trafię na odpowiedniego bloga - dodam autora. Ponadto przepis nieco zmodyfikowałam.

Potrzebujemy:
- 100 g glukozy (u mnie Delecty),
- 4 łyżeczki żelatyny,
- 70 ml gorącej wody, ale nie wrzącej,
- ok. 800 g cukru pudru (u mnie wystarczyło tylko 500 g),
- 2 łyżki Planty,
- aromat śmietankowy.

Garnek z wodą stawiamy na kuchence i podgrzewamy go, żeby była woda bardzo ciepła, ale nie gorąca. W misce, którą będziemy mogli wstawić do tego garnka, rozpuszczamy żelatynę w podanej ilości wody. Mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Wstawiamy  miskę do garnka i cały czas mieszając dodajemy glukozę. Mieszamy uważając, żeby masa nie była za gorąca. Gdy glukoza się rozpuści dodajemy Plantę. Mieszamy do rozpuszczenia. Zdejmujemy z ognia.
Cukier puder w ilości ok. 400 g przesiewamy do większej miski. Dodajemy przygotowaną wyżej masę i łączymy. Ugniatamy jak na ciasto kruche podsypując cukru pudru do takiej ilości, aby masa nie kleiła się do rąk. Tak przygotowany lukier plastyczny, żeby nie zasechł owijamy w folię spożywczą. Gdy zrobi się twardawy - po ugniataniu - tak jak plastelina - będzie znowu bardziej plastyczny.

ETAP V: DEKORACJA

Potrzebujemy barwniki w żelu: pomarańczowy, czerwony i czarny.

Przygotowany lukier plastyczny dzielimy na 4 części w ilościach odpowiednich na:
- oczy i uśmiech - i mieszamy z czarnym barwnikiem,
- gałki oczne - pozostają białe,
- futerko - mieszamy z czerwonym barwnikiem,
- nos - mieszamy z barwnikiem pomarańczowym.

Wszystkie części owijamy w folię spożywczą, żeby nie wyschły. Jeśli chodzi o ilość dodanego barwnika to zależy od ilości masy. Najlepiej dodawać stopniowo, przenosząc barwnik np za pomocą wykałaczki. Barwniki są bardzo wydajne. Jak wmieszać barwnik w lukier - zamiast ugniatania polecam inną metodą. Barwnik dodajemy w środek masy. Zawijamy ją i w rękach formujemy wałek - taki jak na kopytka - następnie składamy go na pół, zlepiamy i znowu i tak na okrągło aż barwnik się właściwie zmiesza. Barwniki trochę rozrzedzają masę. Można wtedy lekko podsypać cukrem pudrem.

Z pomarańczowej masy formujemy nos. Z białej - gałki oczne. Na nie nakładamy czarne źrenice.
Odkładamy na talerz wyłożony folią spożywczą i wysmarowanej cieniusieńką warstwą oleju.
Z czarnej masy wykrawamy taką łódeczkę na usta.

Na tort nakładamy w odpowiednie miejsce uśmiech, oczy i nos.

Z czerwonej masy urywamy kawałek - rozwałkowujemy go na stolnicy wyłożonej folią spożywczą i dosłownie maźniętej oleje. Ma powstać wstęgą, którą obłożymy ranty tortu, robiąc półmilimetrową zakładkę u góry tortu. U mnie ta wstęga była nieco za wąską, dlatego na dole dodałam jeszcze czarny paseczek.



Teraz futerko - robimy na końcu gdy masa już będzie bardziej stężała. Wyciskamy włoski przez praskę do czosnku na długość ok. 1 cm. Ucinamy nożem i układamy na tort, zaczynając od dołu.
















Gotowe - chowamy do pudełka (żeby lukier plastyczny za bardzo nie wysechł, bo będzie twardy) i do lodówki.
Gotowy tort na imprezę:)




sobota, 12 października 2013

Chleb pszenny z rozmarynem

Mimo że receptura na ten chleb jest ściągnięta od najpopularniejszej w Polsce blogerki - Liski z White Plate - muszę ją zamieścić u siebie, żebym kiedyś nie zapomniała jak szybko upiec pyszny, pszenny chleb na zakwasie. Jest to receptura doskonała. Chleb ten robiłam na warsztatach kulinarnych z Liską, gdzie w miłej atmosferze uczyliśmy się jak piec na drożdżach i na zakwasie.

Potrzebujemy:
Na zaczyn:
- 50 g zakwasu żytniego,
- 100 g wody,
- 150 g mąki żytniej (najlepiej chlebowej typ 720).

Ciasto właściwe:
- przygotowany wcześniej zaczyn,
- 180 g wody,
- 30 g oliwy z oliwek,
- 1 łyżeczka soli,
- 6 g świeżych drożdży (lub 1/3 łyżeczki drożdży suszonych),
- 400 g - 420 g mąki pszennej np typ 550,
- 1 łyżka świeżego posiekanego rozmarynu.


Składniki na zaczyn mieszamy krótko w misce. Przykrywamy folia i odstawiamy na ok. 10 - 12 godzin.
Następnie mieszamy razem 400 g mąki, wodę, zaczyn, drożdże, oliwę, sól. Wyrabiamy jak standardowe ciasto drożdżowe. Jeśli jest za rzadkie dosypujemy nieco mąki, za gęste troszeczkę wody. Ciasto gdy jest gotowe nie klei się prawie do rąk, nie rozlewa się i jest bardzo gładkie. Na koniec wyrabiania dodajemy posiekany rozmaryn.

Miskę smarujemy oliwą, wkładamy ciasto uformowane w kulę. Ciasto również "naoliwiamy".
Przykrywamy i odstawiamy na ok. 60 minut aż podwoi swą objętość.



Następnie ciasto wykładamy na omączony blat. Formujemy bochenek: zawiajamy stronę prawą i lewą do środka, następnie góre i dół do środka, starając się, żeby jak najmniej mąki dostało się do centrum chleba. Bierzemy w ręce i dofromowujemy bochenek. Wkładamy np. do durszlaka (lub koszyczka do wyrastania chleba) wyłożonego obsypaną mąką ściereczką kuchenną, łączeniem do góry. Zakrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na ok. 45 minut.

Chleb piekę na kamieniu: Kamień wkładam do zimnego piekarnika. Nastawiam na 230 st. C i po 15 minutach wrzucam chleb, wkładam naczynie z wrzącą wodą. Po15 minutach wyjmuje wodę, a temperaturę zmniejszam do 200 st. C. Piekę jeszcze 25 - 30 minut.
Chleb pieczony na kamieniu

Bez kamienia należy postępować podobnie jak wyżej - blachę umieścić na jednym z niższych poziomów.

Można jeszcze piec w garnku żeliwnym. Garnek należy włożyć do zimnego piekarnika. I nagrzewać 30 minut w temperaturze 230 st.C. Zdjąć gorącą pokrywkę z garnka, wrzucić chleb, przykryć  i tak piec 20 minut. Następnie zdjąć pokrywę z garnka i dopiekać ok. 15 - 30 minut.

Chleb pieczony w garnku


Gotowy chleb powinien być brązowy, a postukany oddawać głuchy odgłos. Chleb należy studzić na kratce.
Żeby na chlebie nie było za dużo mąki (która zostaje z omączonej ściereczki), gdy po 15 minutach pieczenia zmniejszałam temperaturę i wyjmowałam naczynie z wodą - zmiotłam ją wilgotnym pędzelkiem.

Kurczak w sosie słodko-kwaśnym

Pomysł na to danie obiadowe znalazłam na blogu paulinka-to-ja.blogspot.com. Jest rewelacyjne.Szybko się robi. Z podanych niżej składników wychodzą 3 porcje.

Potrzebujemy:
- 2 piersi z kurczaka,
- 1 cebula,
- 1 papryka czerwona,
- 1 papryka żółta,
- 2 średnie marchewki,
- 3 płaskie łyżki ketchupu,
- 1 łyżka sosu sojowego + sos sojowy do marynaty
- 1 łyżka octu winnego (ja dodałam 1/3 łyżki octu jabłkowego),
- 1 łyżeczka cukru,
- 1 puszka ananasa wraz z zalewą,
- 1 kopiasta łyżki mąki kukurydzianej.

Kurczaka pokroiłam w kostkę. Zamarynowałam w sosie sojowym i odrobinie oliwy przez 15 minut. W tym czasie pokroiłam warzywa: cebulę w piórka, marchewkę w słupki, papryki w kostkę, ananasa w mniejsze cząstki. Najpierw usmażyłam na złoto kurczaka. Potem zdjęłam kurczaka z patelni, a wrzuciłam cebulę. Gdy cebula się zeszkliła, wrzuciłam marchew oraz papryki. Smażyłam tak razem ok. 3 minut. Podlałam trochę wodą, przykryłam i dusiłam 10 minut. Następnie dodałam kurczaka i ananasa i dalej razem dusiłam 10 minut.
Teraz sos: mąkę kukurydzianą, sos sojowy, ketchup, ocet, cukier, pół szklanki zalewy z ananasa mieszamy razem. Tak przygotowany sos wlewamy do warzyw i mieszając jeszcze smażymy razem ok. 3 minut aż będzie gładki i zgęstnieje.
Podajemy z ryżem

niedziela, 6 października 2013

Zupa krem z cukinii (lub półkrem)

Jest to bardzo szybka zupa. Do jej przygotowania użyłam mojej bazy do zup z zamrażarki tj: zamroziłam w woreczkach porcje włoszczyzny: pokrojone w drobną kostkę pietruszkę, selera, marchew, 2 liście selera oraz jeden kawałek pora (ok. 10 cm). Teraz wystarczyło dodać tylko ziemniaki i cukinię. Raz przygotowałam pełną wersję zupy  krem, a raz odjęłam trochę cukinii przed zmiksowaniem całości, ponieważ uwielbiam konsystencję ugotowanej cukinii. Zupę można zjeść samą lub z dodatkiem grzanek czosnkowych albo podprażonych na suchej patelni pestek dynii lub słonecznika.

Półkrem z cukinii


Potrzebujemy:
- 1/2 kostki rosołowej,
- 1 średnia pietruszka,
- 1 średnia marchew,
- 1/4 średniego selera,
- 1 duży ząbek czosnku,
- pół cebuli,
- 2 lub 3 ziemniaki,
- 1 cukinia (niezbyt duża),
- sól, pieprz



Do 3/4 litra wrzącej wody dodajemy pokrojone w kostkę warzywa w tym ziemniaki (oprócz cukinii, cebuli i czosnku). Gotujemy 10 minut.
W tym czasie na niewielkiej ilości oleju na patelni podsmażamy posiekaną w drobną kostkę cebulę. Podsmażamy na złoto. Cukinię wraz ze skórką kroimy w kostkę (długości boku ok. 1 cm). Wrzucamy do cebuli. Smażymy 3 - 4 minuty. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Smażymy dalej 5 minut. Lekko solimy. I teraz w przypadku zupy krem dodajemy do gotującej się zupy całą zawartość patelni, a w przypadku zupy półkrem ok. 2/3 ilości. Gotujemy razem 5 minut. Zdejmujemy z ognia. Blenderujemy zupę metalową przystawką. W przypadku półkremu dodajemy pozostałą cukinie i gotujemy dalej ok. 3 minuty. Jeśli trzeba doprawiamy solą. Pycha....

Zupa krem z cukinii

Zupa koperkowa z kluseczkami kładzionymi

Po powrocie z wakacji powzięłam mocne postanowienie: więcej zup w mojej diecie. Tylko skrzydełko czy  kostka?:) Jak zrobić szybko bazę bulionową. Nie wiem czy teraz bardziej niezdrowa jest gotowa bulionetka czy skrzydełko z kurczaka. Wybrałam opcje trochę kostki, trochę warzyw. I niecałe 30 minut i zupa gotowa. W zeszłym tygodniu zrobiłam moją ulubioną - koperkową.

Potrzebujemy:
-1/2 kostki bulionowej,
- 1 litr wody,
- 1 średnia pietruszka,
- połowa niewielkiego selera,
- kawałek pora i kilka liści selera (opcjonalnie),
- 3 do 4 ziemniaków,
- 2 średnie marchewki,
- pół pęczka koperku lub cały (w zależności
jak duży kupimy),
- 2 - 3 łyżki śmietany kwaśnej np. 18%
Na kluseczki:
- 1 jajko,
- ok. pół szklanki mleka,
- 3/4 szklanki mąki pszennej,
- szczypta soli.

Na wrzątek wrzucamy kostkę, pora, liście selera oraz pokrojone w drobną kostkę warzywa: pietruszkę, seler, w nieco większą kostkę ziemniaki, marchew w półplasterki. Gotujemy 15 minut.
W tym czasie przygotowujemy ciasto na kluski: mieszamy energicznie jajko z mlekiem oraz solą. Gdy jest jednolite wsypujemy tyle mąki, żeby ciasto było nie za rzadkie (nie rozlewało się) i nie było za gęsto. Konsystencją będzie przypominało rozmieszany jogurt grecki.
Po 15 minutach gotowania zupy dodajemy kluseczki czyli  najpierw moczymy łyżkę w zupie, nabieramy do 1/3 łyżki ciasta i zanurzamy w bulionie. Ciasto ładnie "utopi się" w zupie. Czynność powtarzamy dość szybko do wykończenia ciasta. Dodajemy jeszcze do zupy połowę posiekanego koperku. Gotujemy 5 minut. Zdejmujemy z ognia. Wrzucamy pozostały posiekany koperek. Zabielamy zupę śmietaną (śmietanę najpierw hartujemy w szklance dodając po trochu ciepłą zupę). Można ponownie doprowadzić do wrzenia. Doprawiamy solą i pieprzem.



niedziela, 22 września 2013

Naleśniki z mąki gryczanej i ryżowej

Kto nie ma w głowie .... Zabrakło mi mąki pszennej. Akurat dziś, gdy zaplanowałam naleśniki z serem i swoim dżemem wiśniowym. Ale komu by się chciało iść do sklepu w leniwy, wczesny, niedzielny poranek. Przeszukałam szafkę - spiżarkę. Znalazłam mąkę gryczaną, trochę kukurydzianej oraz ryżowej. Zgooglowałam więc temat naleśników gryczanych. Odwiedziłam parę stron, a najbardziej zainteresował mnie ten przepis: http://www.apetytnawiecej.pl/2013/09/dietetyczne-nalesniki-z-maki-gryczanej.html. Przy okazji wyczytałam, że mąka gryczana jest bardzo zdrowa. A naleśniki wyszły naprawdę wspaniałe: bardzo sycące, chrupiące, takie konkretne :) Przepis podaje identyczny jak w oryginale, nic nie zmieniałam.

Potrzebujemy:
- 3 jajka, oddzielnie białka i żółtka,
- pół litra mleka,
- 200 g mąki gryczanej,
- 100 g mąki ryżowej,
- sól,
- 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
- 1 łyżka oleju + olej do smażenia.

W jednej misce ubijamy pianę z białek z dodatkiem szczypty soli. W drugiej miksujemy ok. 3 minut pozostałe składniki czyli mąki, proszek do pieczenia, żółtka, mleka i ze dwie szczypty soli. Teraz do powstałego w ten sposób ciasta, dodajemy trzema partiami pianę z białek. Delikatnie mieszamy. Ciasto to jest gęstsze niż z mąki pszennej. Na patelni rozgrzewamy trochę oleju (możemy pędzelkiem lub papierowym ręcznikiem kuchenny starannie natrzeć patelnię olejem). Po kolei smażymy naleśniki. Ciasto na patelnie nalewałam głęboką łyżką do zupy robiąc na patelni kuliste ruchy, żeby dobrze rozsmarować je na całej powierzchni. Podajemy na słodko lub na słono z wybranymi dodatkami.


Zupa grzybowa

Z racji zawodu mojego Taty mój rodzinny dom znajduje się w lesie. Pamiętam gdy zbliżała się jesień i sezon grzybowy tata praktycznie codziennie przynosił z pracy grzyby: kurki, podgrzybki, prawdziwki, koźlarze.
Mama  przetwarzała je na różne sposoby: robiła zupę, smażyła z cebulką, marynowała w occie. A gdy już tego wszystkiego było za dużo przeznaczała grzyby do suszenia. Po oczyszczeniu kroiła na kawałki a ja z siostrą czekałyśmy już  z przygotowaną igłą z grubą nicią i nawlekałyśmy w długie "naszyjniki". Potem wieszałyśmy w pobliżu pieca i przez czas suszenia roznosił się pokoju zapach grzybów.

 W ten weekend wybraliśmy się razem z tatą na grzyby. Dzięki temu w moim mieszkaniu dziś przywołałam dzieciństwo zapachem zupy grzybowej. Przepis mamy nieco zmodyfikowałam.

Potrzebujemy:
- 1 litr bulionu z kury,
- 1 marchewka,
- 1 pietruszka,
- pół selera,
- 400 g oczyszczonych grzybów: podgrzybki, prawdziwki, koźlarze,
- 2 łyżki śmietany 18%,
- 3 ziemniaki,
- 1 łyżka masła,
- pół cebuli pokrojonej w drobną kostkę.



Grzyby kroimy na kawałki. Wrzucamy do wrzątku na chwilę i odcedzamy. Do gotującego bulionu dodajemy pokrojone w niewielką kostkę warzywa oraz w trochę grubszą kostkę ziemniaki. Na patelnię wrzucamy grzyby i smażymy aż woda odparuje. Zdejmujemy z patelni. Na tej samej patelni rozpuszczamy masło, wrzucamy i rumienimy cebulę. Następnie dodajemy grzyby i jeszcze kilka minut razem smażymy. Wrzucamy do zupy. Gotujemy jeszcze 15 minut. Po tym czasie zabielamy śmietaną  i gotowe.
Smacznego :)
Wpis dodaje z okazji akcji
oraz wydania książki "Moje smaki" http://muza.com.pl/product.php?id_product=1470

sobota, 7 września 2013

Roladki z piersi kurczaka z mozarellą zawijane w szynce

Z wakacji na Majorce moja siostra przywiozła nam szynkę serrano. Chciałam ją dobrze spożytkować. Rozpoczęłam poszukiwanie jakiegoś fajnego przepisu. I trafiłam na nasz ulubiony zestaw obiadowy: mięsko + sos pomidorowy: pierś z kurczaka z mozarellą, zawinięte w szynkę, zapiekane w passacie pomidorowej. Pycha. Przepis znalazłam na: przystole.blox.pl i dodałam od siebie parę zmian. Między innymi szynkę parmeńską zamieniłam właśnie na szynkę serrano (myślę, że można też wykorzystać szwarcwaldzką).

Potrzebujemy:
- 3 filety z piersi z kurczaka przekrojone wzdłuż na pół,
- 6 plasterków szynki serrano,
- ok. 300 g mozarelli (takiej jak do pizzy) pokrojonej na plastry,
- 500 g passaty pomidorowej dobrej jakości,
- garstka świeżej bazylii,
- 2 ząbki czosnku,
- sól, pieprz, ostra papryka lub chili, suszone oregano,
- nić kulinarna .

Pierś z kurczaka nacieramy solą i pieprzem. Przysmażamy na złoty kolor na patelni. Na każdej nakładamy na początku mozarellę ( jeden lub dwa plastry)  i zwijamy rulonik. Następnie przekładamy na plaster szynki i znowu zawijamy. Związujemy nitką. Odkładamy do naczynia żaroodpornego.
Z tej porcji otrzymujemy 6 takich roladek
Nagrzewamy piekarnik do 200 st. C.
Na patelni, na której smażyliśmy piersi wlewamy passatę, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, przyprawy oraz posiekaną bazylię. Chwilę razem przesmażamy. Zalewamy tak przygotowanym sosem roladki. Wstawiamy do piekarnika na ok. 20 minut. Podajemy z ryżem, makaronem lub kaszą.
Smacznego :)


wtorek, 20 sierpnia 2013

Powidła śliwkowe

Sezon robienia przetworów owocowych niestety niedługo minie. Nadejdzie sezon jedzenia przetworów.... :) Ale tymczasem skusiłam się na zrobienie powideł śliwkowych, które chce wykorzystać w przyszłości jako nadzienie do pączków. Przygotowanie powideł zajmuje 3 dni. A jak przy tym roznosi się w kuchni piękny zapach....



Potrzebujemy:
- 2 kg śliwek węgierek,
- ok 1 szklanki cukru (ilość cukru należy dostosować do słodkości samych śliwek i własnego gustu).


1 dzień: Śliwki myjemy, kroimy na połówki, usuwamy pestki i umieszczamy je w szerokim garnku. Podgrzewamy na średnim ogniu ciągle mieszając drewnianą łyżką, aż puszczą sok. Zajmuje to kilka minut. Potem zmniejszamy ogień, żeby spokojnie sobie bulgotało i zaglądamy do powideł tylko już co jakiś czas mieszając, żeby się nie przypaliły i tak przez 1,5 godziny. Następnie dodajemy cukier i częściej mieszając gotujemy jeszcze 30 minut. I na dziś to koniec.

2 dzień: Podgrzewamy dość często mieszając gotujemy ok. 45 minut.

3 dzień: Gotujemy ok. 30 minut lub więcej - do uzyskania jednolitych gęstych powideł.Minus z tego taki, że ponad połowa nam wyparuje i zostanie powideł na mniej więcej 3 słoiki po 330 ml. Słoiki zakręcamy i pasteryzujemy przez  5 minut. Odstawiamy na 10 minut do góry dnem.

Sernik na zimno z owocami

Lubie kupić czasami jakiś produkt a potem dopiero kombinować co z niego zrobić. Tym razem kupiłam ricottę i rozpoczęłam buszowanie po internecie. Na stronie kuchnianadatlantykiem.com znalazłam swój cel: sernik na zimno.W oryginale był przygotowany z truskawkami. Ja użyłam malin, ale myślę, że można też wykorzystać borówki. Sernik jest puszysty, kremowy,  waniliowy  i delikatny. Świetny. Podaje przepis z moimi drobnymi zmianami.

Potrzebujemy:
- 250 g ricotty,
- 300 g jogurtu greckiego,
- 400 g śmietany kremówki 30%,
- pół szklanki drobnego cukru,
- 3 pełne łyżeczki żelatyny,
- 4 łyżki wody,
- 1 łyżka ekstraktu waniliowego,
-1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią,
- 1 galaretka malinowa + maliny lub
galaretka o smaku owoców leśnych + borówki,
- 2 opakowania herbatników.



Kwadratową blaszkę wykładamy herbatnikami. Ricottę krótko miksujemy razem z jogurtem greckim i cukrem. Zostawiamy. W tym czasie do 4 łyżek gorącej wody (tuż po zagotowaniu) dodajemy żelatynę i dobrze mieszamy aż się rozpuści. Jeszcze ciepłą żelatynę dodajemy po trochu do ricotty z jogurtem, ciągle miksując . Teraz ubijamy na sztywno śmietanę. Dodajemy część do przygotowanej masy, mieszamy łyżką.Dodajemy znowu część śmietany. Mieszamy. Dodajemy resztę. Mieszamy. Wykładamy na herbatniki. Wstawiamy do lodówki. Czekamy kilka minuta aż troszkę stężeje. Następnie wciskamy w masę maliny do połowy ich wysokości. Zostawiamy aż stężeje. W tym czasie rozpuszczamy galaretkę według przepisu na opakowaniu. Gdy będzie już zimna wylewamy na masę.Sernik będzie gotowy gdy galaretka zastygnie.